Posty

Andrasta - haftowany koralikami wisior

Obraz
[for English version see bottom of post] Jesienny poranek z tym właśnie kojarzą mi się te kolory. Trochę błękitnego nieba, suche liście i ziemia przygotowująca się na chłody. Jednak takie skojarzenie w przypadku tego wisiora jest wtórne, bo powstał on nie w celu odzwierciedlenia jesiennego spokoju, a specjalnie pod piękne kamienie w nim użyte. Pietersity - miłość od pierwszego wejrzenia Ponad rok temu w ramach facebookowej grupy o minerałach i kamieniach do biżuterii ktoś opublikował zdjęcie czegoś, co wyglądało jak abstrakcyjny mini-świat, kula ziemska, miejsce walki i mieszania się dobra ze złem.
Byłam oczarowana. Musiałam to mieć. Po dłuższym czasie internetowych poszukiwań udało się - zdobyłam dwa średniej wielkości egzemplarze tego niezwykłego minerału.
I tak sobie leżały, czekając na swoją kolej, przez rok. W końcu usłyszałam ich wołanie i postanowiłam ich nie rozdzielać.
Stwierdziłam, że chcę, aby te kamienie oprawione były w sposób wyjątkowy, ale możliwie prosty. Stworzyłam wi…

Dwie kolekcje

Obraz
A historia tego jest taka... ... że po prostu zapragnęłam stworzyć coś tylko samymi koralikami i nitką, po prostu magicznie złożyć te drobniutkie elementy w całość. Bardzo długo nie wracałam do ściegu peyote, od którego moja przygoda z koralikami się zaczęła (choć wtedy używałam bardzo, BARDZO krzywych koralików!). Trochę mniej dawno -- choć i tak minęły już ze trzy lata -- nie oprawiałam kryształków wyłącznie w koraliki.
Takich prostych form zachciało mi się na rozpoczęcie mojej trochę poważniejszej już działalności. Przeprosiłam się z równiutkimi koralikami Miyuki Delica i zaprosiłam klasyczne ściegi do swojej twórczości.
Dziś więc prezentuję Wam dwie niewielkie, dość zróżnicowane kolekcje w kolorach tęczy:pierwszą bransoletkową, na którą składa się pięć bransoletek utkanych ściegiem peyote według moich własnych możliwie prostych i regularnych wzorów;drugą kolczykową, w której skład wchodzi pięć par połączonych subtelnie kryształków oplecionych tym samym ściegiem. Wszystkie bransol…

Zima 2018

Obraz
Zima w październiku Choć dopiero na salony wbiła nam się jesień (a te kolczyki szyłam jeszcze we wrześniu), konkurs organizowany przez Royal-Stone zachęcił rękodzielników do zagłębienia się w mrozy i lodowe klimaty. Zimowa tematyka i paleta barw nie są moimi ulubionymi, ale im większe wyzwanie tym większa frajda! Podjęłam się zatem wykonania wyjątkowych zimowych kolczyków.
Dobór kolorów stanowił rzecz najprostszą w tym przypadku, bo paleta narzucona była przez organizatora. Kreatywnością jednak można było wykazać się w technice i kształcie; moje zwisy przybrały atrybuty lodowych sopelków i mieniących się w zimową noc kryształów lodu. Można się w nich poczuć jak Królowa Śniegu albo inna Pani Zima.
Jako bonusik dodaję zdjęcia na modelce. Wybaczcie proszę jakość i wybaczcie modelkę. Obiecuję, że co większe i piękniejsze zestawy biżuterii w przyszłości fotografować będą już profesjonaliści! Ale póki co macie niepowtarzalną okazję obejrzeć sobie moją wymalowaną i wyretuszowaną nieco nieum…

Laetitia

Obraz
Laetitia Czyli radość. Szczęście. Równowaga. Wariacja na temat yin-yang. Historia tego wisiora Faktem jest, że ten wisior wcale by nie powstał, gdybym sama miała dobrać takie kolory i takie materiały. Jeśli od dłuższego czasu obserwujecie mojego bloga i fanpage na facebooku, to zauważycie, że ta praca nieco odbiega od mojego stylu. Chłodne barwy, połączenie srebra i kryształków to nie mój standardowy repertuar, jednak... ten wisior szyło mi się świetnie. To była całkiem niezła zabawa, a z efektu jestem bardzo zadowolona. Dlaczego?
Bo już geneza powstania tej pracy była dość niestandardowa. Ten wisior to niespodzianka. Nietypowe zlecenie. Coś zupełnie nowego. Wyzwanie.
A wyzwanie to rzucił mi mój chłopak. Moja wieloletnia pasja była mu kompletnie nieznana, jednak kreatywność pracuje w każdej zaoferowanej jej materii. Pokazałam mu podstawowe rodzaje koralików, techniki, moje i innych prace, a jego główka zaczęła pracować.
Wpadliśmy na pomysł: on wybiera materiały i zarysowuje mi ramowo…

Długie, zielone, z frędzlami

Obraz
Te "moje" frędzle W końcu je odnalazłam! Dobre 10 lat temu kupiłam sobie kolczyki. Kolczyki te były długimi chwostami z grubych i wiotkich niczym rozgotowany makaron sznureczków. Długo takich szukałam, przeglądałam sklepy i strony pasmanterii w poszukiwaniu takich frędzli w jakiejkolwiek formie. W końcu, gdy już zaprzestałam poszukiwań, to frędzle odnalazły mnie. Nakupiłam więc ich w prawie wszystkich odmianach kolorystycznych i zaczynam niniejszym frędzlowe szaleństwo!
Poniżej pierwsze kolczyki w odcieniach zieleni, z połączeniem trzech wariantów zielonych frędzli (nie mogłam zdecydować się na jeden). ***
"My" kind of tassels I finally found them! A decent 10 years ago I got myself a pair of dangly earrings. Those earrings consisted of long tassels made of strings soft and dangly as overcooked spaghetti. I've been looking for such tassels for a long long time, I've been browsing through stores and haberdasheries to find them in any sort of form. Finally, …

Pudełkowa inicjatywa

Obraz
Pomysł Wpadł mi do głowy pomysł. Skończyły mi się moje standardowe pudełeczka na biżuterię. Pierwsza myśl rękodzielnika: "Sama zrobię!" No i zrobiłam. Prosto, bez bajerów, wygodnie. Pudełeczka wsuwane, jak na zapałki. Z minimalnymi ozdobnikami, może - jeśli będzie pasować - będę używać ozdobnego kartonu do zrobienia zewnętrznej warstwy.
Te dwa pudełeczka powstały specjalnie dla tych dwóch szydełkowo-koralikowych naszyjników wykonanych sposobem tureckim. Co o nich sądzicie?
***
An idea I came up with an idea. I've run out of my standard little boxes for my jewellery. As a craftswoman: "I'll make my own!" So I did. Simple, no fancy stuff, convenient. The boxes are slide-in, with minimal ornamentation, maybe - if it matches the jewellery - I will use ornamental paper for the externnal layer.
These two boxes were made especially for these bead-crochet rope necklaces made using Turkish bead crocheting technique. What do you think of them?





Rękodzielnicy się bawią

Obraz
Tak  to jest... Pół roku nie mam czasu nic robić, a potem od razu porywam się z motyką na słońce i zapisuję się na rękodzielniczą wymiankę. ;-)
Dla tych, dla których 'wymianka' brzmi jak eufemistyczne określenie zmiany pampersa: wydarzenie zwane rękodzielniczą wymianką to bardzo miła tradycja wśród niektórych grup rękodzielników, polegająca na umówieniu się na wymianę prezentów (z konkretnej okazji bądź bez okazji) wśród  grupy artystów, z tym że prezenty takie są niemal w całości związane  z rękodziełem, a główną atrakcją prezentu z założenia ma być wykonany przez wylosowaną osobę przedmiot. Do tego dokłada się koraliki, kamienie, sznurki, czasem jakieś słodkości czy herbatę, którą chce się podzielić z mieszkającym na drugim końcu Polski twórcą  lub twórczynią. Uczucie towarzyszące odbiorowi i  otwarciu swojej niespodzianki można porównać do tego towarzyszącego otwieraniu wyczekiwanego prezentu na święta w  dzieciństwie.
Zacznę od mojego skromnego wkładu w tę wymiankę. Dla mojej …