Posty

Długie, zielone, z frędzlami

Obraz
Te "moje" frędzle W końcu je odnalazłam! Dobre 10 lat temu kupiłam sobie kolczyki. Kolczyki te były długimi chwostami z grubych i wiotkich niczym rozgotowany makaron sznureczków. Długo takich szukałam, przeglądałam sklepy i strony pasmanterii w poszukiwaniu takich frędzli w jakiejkolwiek formie. W końcu, gdy już zaprzestałam poszukiwań, to frędzle odnalazły mnie. Nakupiłam więc ich w prawie wszystkich odmianach kolorystycznych i zaczynam niniejszym frędzlowe szaleństwo!
Poniżej pierwsze kolczyki w odcieniach zieleni, z połączeniem trzech wariantów zielonych frędzli (nie mogłam zdecydować się na jeden). ***
"My" kind of tassels I finally found them! A decent 10 years ago I got myself a pair of dangly earrings. Those earrings consisted of long tassels made of strings soft and dangly as overcooked spaghetti. I've been looking for such tassels for a long long time, I've been browsing through stores and haberdasheries to find them in any sort of form. Finally, …

Pudełkowa inicjatywa

Obraz
Pomysł Wpadł mi do głowy pomysł. Skończyły mi się moje standardowe pudełeczka na biżuterię. Pierwsza myśl rękodzielnika: "Sama zrobię!" No i zrobiłam. Prosto, bez bajerów, wygodnie. Pudełeczka wsuwane, jak na zapałki. Z minimalnymi ozdobnikami, może - jeśli będzie pasować - będę używać ozdobnego kartonu do zrobienia zewnętrznej warstwy.
Te dwa pudełeczka powstały specjalnie dla tych dwóch szydełkowo-koralikowych naszyjników wykonanych sposobem tureckim. Co o nich sądzicie?
***
An idea I came up with an idea. I've run out of my standard little boxes for my jewellery. As a craftswoman: "I'll make my own!" So I did. Simple, no fancy stuff, convenient. The boxes are slide-in, with minimal ornamentation, maybe - if it matches the jewellery - I will use ornamental paper for the externnal layer.
These two boxes were made especially for these bead-crochet rope necklaces made using Turkish bead crocheting technique. What do you think of them?





Rękodzielnicy się bawią

Obraz
Tak  to jest... Pół roku nie mam czasu nic robić, a potem od razu porywam się z motyką na słońce i zapisuję się na rękodzielniczą wymiankę. ;-)
Dla tych, dla których 'wymianka' brzmi jak eufemistyczne określenie zmiany pampersa: wydarzenie zwane rękodzielniczą wymianką to bardzo miła tradycja wśród niektórych grup rękodzielników, polegająca na umówieniu się na wymianę prezentów (z konkretnej okazji bądź bez okazji) wśród  grupy artystów, z tym że prezenty takie są niemal w całości związane  z rękodziełem, a główną atrakcją prezentu z założenia ma być wykonany przez wylosowaną osobę przedmiot. Do tego dokłada się koraliki, kamienie, sznurki, czasem jakieś słodkości czy herbatę, którą chce się podzielić z mieszkającym na drugim końcu Polski twórcą  lub twórczynią. Uczucie towarzyszące odbiorowi i  otwarciu swojej niespodzianki można porównać do tego towarzyszącego otwieraniu wyczekiwanego prezentu na święta w  dzieciństwie.
Zacznę od mojego skromnego wkładu w tę wymiankę. Dla mojej …

Labradoryty w centrum uwagi

Obraz
Dawno mnie tu nie było!
Przez ten czas trochę się stworzyło - dziś mam dla was dwa wisiory z labradorytami: jeden w hafcie koralikowym, drugi w sutaszu.
Jeszcze wiele labratorytowych inspiracji trzymam w szufladzie, gdyby tylko był czas..!
***
It's been a while!
During this time of break some stuff was created - today I give you two pendants with labradorites: one in bead embroidery and one in soutache.
There's a lot more labradorite inspirations in my drawer. If only I had more time!



Tutaj mój prezent urodzinowy dla mamy:
***
This one is my birthday gift for my mom:




Concursatio, wisior z labradorytami

Obraz
Jesień nadeszła, a z nią chłód, katar i jesienne smuteczki.

Mimo niewielkiej ilości wolnego czasu udało mi się dokończyć wisior, który zaczęłam haftować jeszcze w połowie sierpnia.
Na końcu dołączam nietypowy bonus: filmik, który nagrałam, bo szkoda mi było, że na żadnym zdjęciu nie sposób ująć ognia wszystkich trzech labradorytów.
***
So, Autumn has come, bringing cold, runny noses and autumn sorrows.
Despite little free time, I finally managed to finish a pendant I started back in August.
By the end of this post there is a bonus: a short video I made because I was sad it was impossible to capture the fiery colours of all three labradorites in one picture.





Music: Agnes Obel - September Song

PS. Nie oglądajcie filmiku w trybie pełnoekranowym. Jakość jest do bani ;-)
***
PS. Do not watch the video in full screen. The quality sucks. ;-)

ፀሐይ - Wisiorek na konkurs Preciosa Ornela

Obraz
Inspiracja przychodzi znienackai zabiera mi kompletnie kilka wieczorów tuż przed ostatecznym terminem przesyłania zgłoszeń. Moi drodzy, praca na konkurs Preciosy, edycja sierpniowa, inspiracją były koraliki Pip. :)
***
Inspiration gets you by surpriseand completely consumes several evenings of my time right before the final deadline. Ladies and Gentlemen, here's my entry for this month's contest from Preciosa, inspired by Pip pressed beads. :)




PS. "ፀሐይ" w języku amharskim oznacza słońce; wisior istotnie zawiera w sobie taką symbolikę. :) *** PS "ፀሐይ" means sun in Amharic; I think it indeed has some of this kind of symbolism. :)



Wychodzi szydło z worka

Obraz
Kiedy szefowa powiedziała mi, że przydałaby jej się pomarańczowa bransoletka...a ja po długiej rozłące wzięłam do ręki szydełko, moje nadgarstki przypomniały sobie wszystkie ruchy, i oczywiście nie poprzestałam na jednej bransoletce. Szefowa dostała trzy, a z rozpędu zrobiłam sobie jeszcze naszyjnik.
***
When my boss told me at work that she could use some orange bracelet...and I took hold of a hook after a longer while of not touching it at all, my wrists suddenly remembered all the moves and I sure didn't stop at just one bracelet. And so my boss got three, and I also made myself a necklace once I was on a roll anyway.





Chciałam Wam jednak pokazać dziś coś jeszcze. Kilka miesięcy temu podjęłam się wyhodowania drzewka z pestki awokado. Czary sprawiły, że - w przeciwieństwie do wszelkich innych roślinek -  moje awokado nie umarło od razu, a nawet z takiego nieśmiałego pyrtka... *** I also want to show you something else. Several months ago I got around to growing an avocado plant from…

SUMMER - kolczyki z pomponikami

Obraz
PL Wiecie, kiedy zaczęłam szyć te kolczyki?
W marcu. Yep. Prawie 5 miesięcy. Praca / pasja / pisanie magisterki, a przy tym jeszcze wysypianie się i prowadzenie jakiegokolwiek życia towarzyskiego to dla mnie chyba za wiele na raz. Jak szyć? 😩
Tak czy siak, poniżej dość zadowalający efekt wiosenno-letnich wieczorów i nocy:
*** EN Do you know when I started sewing these?
March. Yep. Nearly 5 months. Work / hobby / thesis writing plus getting sleep and having any social life is, I think, a bit too much for me to accomplish at once. Quoi faire? 😩
Anyways, below you will find a relatively satisfying result of my spring and summer evenings and nights:


*DOSTĘPNE* *AVAILABLE*

Się robi

Obraz
Czego dawno nie było...czasu. Na zrobienie czegokolwiek poza tym, co było trzeba do pracy, na studia... cóż, praca, którą się lubi, sama zabiera się o domu, a magisterka, jak się okazuje, sama się nie pisze. Jestem w szoku. Moje koraliki są w rozsypce. Sutasz i jedwabie są wprost rozdarte. Klej jest nieco zmieszany. Labradoryty i agaty po prostu skamieniały. Igły osłupiały, a sznurki płaczą ze mną, pytając: jak szyć?
Nie było również chęci. Wierzcie mi lub nie, ale dopadła mnie energiożercza pozimowa flora: niechcemisie, chandrakony, smutkoty, odchodzęodzmysłonie, wątpliwoły i depresjaki. Po obiedzie o 18, skończeniu (a raczej żałosnej rezygnacji ze) spraw bieżących na studia czy do pracy, patrzyłam na zegarek, na którym była już 22 (w te luźniejsze dni) czy 23 (w te nieco bardziej napięte), i nawet, jeśli którejś radosnej soboty między sprzątaniem a robieniem zakupów na następny tydzień udawało mi się znaleźć te 2-3 godziny dla siebie, wolałam posiedzieć niczym ameba z rozdziawioną…

"Archies," czyli łukowate kolczyki po raz drugi, po raz trzeci

Obraz
Gdy to właśnie TEN model...
... to trzeba go mieć w kilku wersjach. ;-) Pamiętacie moje kolczyki na jedną z poprzednich wymianek? - Były haftowane, łukowate i zielonobrązowe. Kiedy Pani Maja je zobaczyła, zechciała mieć własną ich wersję, w intensywnych różach, granatach i złocie. A kiedy je dostała, spodobały jej się na tyle, że zechciała mieć jeszcze jedne, jeszcze inne, tym razem drobniejsze (rozmiar zmniejszony o ok. 1,5 cm) i w kolorach morskiego i turkusu.  Prośby spełniłam i każdą parę starałam się uczynić nieco inną, jedyną w swoim rodzaju. :)
Co o nich sądzicie? :)
W związku z tym, że model dorobił się już trzech wersji, postanowiłam nadać mu imię, które nawiązuje do kształtu kolczyków: Archies.
***
When you know it is THIS VERY model...
... you simply have to have it in various versions. ;-) Do you rememer my earrings for a craft exchange recently? - They were embroidered, archy and green-brown. When Mrs Maja saw them, she desired to have her own version, in intense pink, navy…

Bhréagnú, krawat haftowany koralikami

Obraz
Dziś, Panie i Panowie, zaszczyt mam przedstawić Bhréagnú, czyli sprzeczność Ostatnimi czasy latam jakoś tak dużo, i do zrobienia mam dużo, i tyle spraw się po głowie pałęta, że nie zdążyłam nawet wstawić tutaj mojego najnowszego dokonania, haftowanego koralikami damskiego krawata. Piszę: dokonanie, bo ten dość niekonwencjonalny naszyjnik zdobył wyróżnienie w finalnym etapie konkursu Royal-Stone (podium było na prawdę imponujące; wszystkie nagrodzone prace można obejrzeć TUTAJ)
Tak więc, Bhréagnú jest naszyjnikiem-sprzecznością. Miał on reprezentować moją osobowość, no więc reprezentuje. Pozwolę sobie zacytować treść mojego zgłoszenia konkursowego: Niby naszyjnik, ale jednak krawat. Krawat: niby męska ozdoba, a ten jednak damski. Niby wystawny i naładowany świecidełkami, ale w kształcie formalnym i eleganckim. W czerni, ale też pomarańczowych złocieniach. Matowy, ale błyszczący. Do noszenia pod kołnierzykiem koszuli i przy sukience. Szczerze mówiąc, nawet jednocześnie zaplanowany i im…