Wyszukiwarka:

czwartek, 11 lutego 2016

'Militans' naszyjnik haft koralikowy

Pozwolę sobie się pochwalić pracą, która bardzo chce zostać u mnie, bo zarówno kamień, jak i to, co do niego dorobiłam bardzo mi się podobają...
Wierzcie mi, ten kamyk to nie był prosty kawałek chleba; ma on dość nieregularne  brzegi i niezbyt owalny kształt. Bardzo mi się jednak podobał, więc zastosowałam parę trików i obramowałam go tak, jak jeszcze żaden wcześniej - z użyciem rurek (TOHO bugle)! :)
Gdzieś kiedyś widziałam podobną koralikową koronkę naokoło wisiora, i postanowiłam odgrzebać sobie ten motyw z pamięci i coś pokombinować. Próbowałam, i prułam, i prułam znowu, aż w końcu uzyskałam takie pofalowanie, o jakim myślałam. Będzie takich więcej!
Co do sznura - cóż, miał być czarny sznur w złotej siateczce, ale koralików nie starczyło, więc załatwiłam to ściegiem flat spiral i niekonwencjonalnym zapięciem przy wisiorze - tyłu nie szpeci zapięcie, a z przodu karabińczyk ukryty jest pod koronką.

***

Let me present to you a necklace that wants very badly to stay with me; both the stone and what I added to it appeal to me quite much...
Trust me, this stone was no piece of cake; it has quite a rough edge and not really an oval shape. I liked it very much though, so I did a few tricks and framed it as I'd never done before - with tubes (TOHO bugles)! :)
As for the golden net - I have once seen something like it and decided that I'd dig it up from my memory and try to give it a go. I tried, and unravelled, and unravelled again, until I produced a wave I had in mind. There'll definitely be more of it!
As for the rope - well, it was initially to be a netted rope, but the beads didn't suffice, so I made the rope in flat spiral stitch with an unconventional clasp at the pendant - the back is not spoiled by a metal clasp, and in the front it is hidden behind the lace.






Filmowe Sz(Ż)ycie
Dziś w Filmowym Sz(Ż)yciu polecać będę klasykę...

        
Ojciec Chrzestny - muzyka, ten znany motyw przyprawia o gęsią skórkę! Nieco się zawiodłam, bo oczekiwałam niewiadomo czego po tak ikonicznym filmie. Mimo to warto zobaczyć! Część druga, rzekłabym, nawet nieco ciekawsza od pierwszej, a trzecia mało mi się podobała; z szefa mafii zrobiła się klucha... ;-)



6 komentarzy:

  1. Wszystko pięknie współgra , kamień i otoczka wokół przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny naszyjnik!!! Koronka dookoła pirytu wspaniała. Zazdroszczę talentu:) Ojca Chrzestnego oglądałam tylko z powodu pięknej muzyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właśnie ta muzyka była chyba jednym z mocniejszych punktów filmów, wszystkich trzech ;-)

      Usuń
  3. Wisior wspaniały. Koroneczka dała mu oryginalne wykończenie. Super kolory :)

    OdpowiedzUsuń