Wyszukiwarka:

niedziela, 24 stycznia 2016

'Dar morza' i drobnostki

Uprzedzam, że to będzie wyjątkowo długi post ;-)

Zdążyłam stworzyć na wyzwanie Kreatywnego Kufra wisiorek, którego zamysł powstał w mojej głowie już w momencie ogłoszenia tematu. Do biżuterii obrazującej "Dary Morza" od razu przypasował mi ten niewielki amonit, którego sprawiłam sobie na targach minerałów jakiś czas temu.

Amonit sam w sobie dobrze ilustruje temat; jest darem morza sprzed tysięcy lat. Do tego perły (ok, szklane, ale perły tak czy siak ;P) i masa perłowa. Morsko, ale niekonwencjonalnie. :)

***

Let me warn you that this post is going to be exceptionally long ;-)

I have managed to create a pendant for a jewelry challenge in KK. The idea came to my mind as soon as the inspiration had been announced. This little ammonite fits perfectly in the "Gifts of the sea" theme.

The central element itself illustrates the theme quite well; it is a gift of the sea from thousands of years back. To it I added pearls (glass, but still ;P) and mother of pearl. Meer-y yet unconventionally. :)





Do tego nadrabianie zaległości: urodzinowy wisiorek dla mamy mojego lubego, delikatny, z fasetowanym sokolim okiem, do tego dwustronny :D

***

And a few previously unpublished little thingies: a birthday present for my man's mom, delicate, with a faceted hawk's eye bead, plus, it's reversible. :D



I na koniec bransoletka. Drewniana baza bransoletki, która została mi z Mistrzostw korallo, zainspirowała mnie do wypróbowania sutaszu klejonego. Nie bardzo przypadło mi to do gustu, ale przynajmniej spróbowałam. :) Co sądzicie?

***

Finally, a bracelet. A wooden bangle base left from my Championship set inspired me to try glued soutache. Not quite my thing, but at lest I tried it out. :) What do you think?




Dzisiaj bez filmowej końcówki, post i tak już jest za długi! ;-) Następnym razem napiszę o "Zjawie" ("The Revenant"), "Sekrecie Księgiz Kells" i "Czego Dusza Zapragnie" ("Absolutely Anything"), czyli spory rozstrzał gatunkowy! :)


sobota, 16 stycznia 2016

'Ernestina' czyli różowy kwiatuszek na mistrzostwa

Dziś w końcu przedstawiam pracę, którą wykonałam na Mistrzostwa organizowane przez korallo.
W zestawie startowym było mnóstwo różowych koralików, kryształki i nieco sutaszu. Postanowiłam pójść na całość i wykorzystać wszystkiego po trochu, z niczym spoza zestawu.
Kolorystyka - jak wielu innych uczestniczek również - nie moja; różyk nie zapewnia mi morza inspiracji, ale projekt powstał nader szybko, bo byłam niezwykle podekscytowana kwalifikacją i niezwykłą formą konkursu. Zdecydowałam się na nieco okrojony naszyjnik - musiałam jakoś to wyliczyć, żeby zdążyć w terminie, jako, że w tym czasie pisałam właśnie pracę dyplomową.
Takoż powstała Ernestina - imię i inspirację zaczerpnęłam z powieści Fowles'a Kochanica Francuza, którą miałam przyjemność przeczytać w oryginale; Ernestina to wiktoriańska dama, często w powieści przedstawiana w otoczeniu miejskiego ogrodu z hodowlanymi różami. Te kolory skojarzyły mi się właśnie z nią i jej wyższością, wielkomiejskością, sztucznością i konwencjonalnością.
Od strony technicznej: róża wyhaftowana jest techniką beadpoint, czyli haftem na kanwie (muszę kiedyś jeszcze coś w tej technice zrobić!), do tego oplecione rivoli (żadnych 15/0!), a na dodatek sutasz z moim pierwszym ever podejściem do wszywania taśmy cyrkoniowej.
Plan był taki, że cała róża z rivolkami też będzie otoczona sutaszem, żeby naszyjnik nie składał się z 4 abstrakcyjnie ze sobą połączonych części, ale sznurka brakło. Smuteczek.

Cheers!

Byłabym zapomniała: do 24.01. można głosować na swojego faworyta w galerii dostępnej TUTAJ; głos można oddać na tyle prac, ile was zachwyci! Ja oczywiście zachęcam na głosowanie na nr. 20, choć wiem, że w obliczu takich cudowności mój kwiatuszek ma niewielkie szanse ;-)






Jeszcze zdjęcie wykonane przez fotografa korallo:


Wyjątkowo brak filmów do polecenia, muszę się uczyć na kolosalnego kolosa.

środa, 13 stycznia 2016

Naszyjnik w sepii

Sepia
Naszyjnik zainspirowany styczniowym wyzwaniem Szuflady. Pomyślałam: sepia... to barwy przypalonego drewna... zaraz, przecież sprawiłam sobie jakiś czas temu piękne ażurowe drewienko, które idealnie by się do tego nadało... No, i wykoralikowałam. Całkiem spory naszyjnik, do noszenia blisko szyi. Niby drewno i trochę koralików, a wygląda niezwykle strojnie.
***
A necklace inspired by this month's Szuflada's challenge. I thought: sepia... the colours of burnt wood... heyyy, I've got myself a beauteous wooden element that would be perfect for the theme... So I beaded this. Quite a large necklace to be worn short on cleavage. Just some wood and a bit of beads, but it looks very fancy!






A teraz ostatnia nowość, czyli


Filmowe Sz(Ż)ycie

Na początek trochę mało wymagającego kina akcji:

Lucy - polecam do obejrzenia ze znajomymi, z rodziną, dla odstresowania, odmóżdżenia. Ciekawa koncepcja narkotyku, który stopniowo zwiększa użycie mózgu do 100% (co pod koniec staje się dość abstrakcyjne) - podobnie, jak w "Jestem Bogiem" z Bradley Cooperem, tylko tutaj jest Scarlett Johansson, narkotyku nie bierze z własnej woli i zamiast się na tym wzbogacać, chce zmienić świat. Można się nawet trochę pośmiać :D

Dziewczyna z Portretu (The Danish Girl) - uwielbiam filmy o problemach psychicznych, problemach z własną tożsamością, i o homo- i transseksualistach. Jak dodać do tego absolutnie genialną grę aktorską Eddiego Rdmayne'a... Jest świetnie, tylko szkoda, że gdzieś w połowie film traci tempo i zaczyna się ciągnąć, stając się wyłącznie filmem  czysto biograficznym. Mimo to - POLECAM! :)

Steve Jobs - obejrzałam, bo zachęcił mnie do tego mój facet, a poza tym uwielbiam Michaela Fassbendera. Film dobry do koralikowania. Można patrzeć w robótkę cały film, a i tak się nic nie traci. No, i nie wciąga, więc nie trzeba sobie przerywać. Filmy biograficzne można zrobić dobrze. Ten jest zły. ODRADZAM

Dziś poprzestanę na trzech pozycjach, a następnym razem może pokuszę się o polecenie  kilku obejrzanych ostatnio filmów animowanych i moich ostatnio ulubionych dwóch seriali, przy których koralikuję, jak mam tylko pół godziny. :)

środa, 6 stycznia 2016

'Poison Ivy' zestaw soutache

W tym pierwszym w 2016. roku poście prezentuję Wam zielono-czarny zestaw, który zrobiłam tuż przed, i wykańczałam tuż po świętach. Najpierw uszyłam wisior, ale uznałam, że bardzo przydałyby się do niego kolczyki. Są spore, ale w końcu mamy karnawał ;-) Odgięłam nieco bigle, by kolczyki lepiej układały się przy twarzy, a nie sterczały na boki.
Do stworzenia zestawu zainspirowały mnie te połyskujące, jasnozielone pastylki barwionej masy perłowej i cudowna wprost taśma cyrkoniowa. Duży dyndałek przy wisiorku to fasetowany onyks, a małe dyndałki przy kolczykach to Svarki. Zielone szklane bicones pochodzą aż z Chin - kupiłam 7 różnych kolorów na Aliexpress i jestem całkiem ukontentowana. :D
***
In this post, first in 2016., I'd like to present to you a green-black pendant + earrings set that I managed to make just before and finish off just after Christmas. I've made the pendant first, but then I figured that it needed something to match it with. The earrings are quite big, but, hell, it's carnival time ;-) I've turned the hooks a bit so that the earrings hang nicely instead of sticking out.
I was inspired to create this set by the lovely shimmering light-green coloured mother-of-pearl and this amazing crystal cup chain. The large dangle in the pendant is a faceted onyx stone, and the little dangly crystals are Svarowski. The green glass bicones are from China - I ordered like 7 colours via Aliexpress and I'm quite content with them. :D










Tak sobie myślę, czy nie wpleść mojego drugiego ulubionego 'hobby' w ten blog. Kiedy coś szyję, najczęściej oglądam jakieś filmy. Od dziś zatem będę Wam polecać lub odradzać różnorakie produkcje, które oglądałam podczas tworzenia mojej biżuterii. Takie małe urozmaicenie. Tak więc rozpoczynam cykl:

Filmowe Sz(Ż)ycie

Duże Złe Wilki (Big Bad Wolves) - uwielbiam filmy, które bawią się z widzem. Kto jest oprawcą, a kto ofiarą? Ten film to nie tylko horror, i nie tylko thriller, i nie tylko komedia (i te gatunki są połączone z klasą i wyczuciem, nie żenująco, jak w Strasznych Filmach). To Izraelska produkcja, która poziomem przewyższa wiele zachodnich. Motyw seryjnego morderstwa poruszony jest w zupełnie nieszablonowy sposób, nie tylko z 'suspensem', ale też z humorem. Bardzo polecam, jeśli lubisz filmy psychologiczne, z nietypowym humorem, trzymające w napięciu.

Wzgórze Krwi (Crimson Peak) - polecam, jeśli jesteś fanem prozy E.A. Poe, ten film jest bowiem dokładnym odwzorowaniem jego schematów. Ogólnie jednak trochę się ciągnie. Największym plusem jest główny aktor męski, Tom Hiddleston.

A Walk in the Woods - film o starszym gościu który porywa się na wymagający szlak wędrówkowy po Amerykańskich górach. Niby nuda, żadnej sensacji, ale film na prawdę mi się podobał. Chyba lubię komedie ze starszymi panami w rolach głównych.

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy (Star Wars: The Force Awakens) - cieszę się, że nie wyszła z tego filmu Disneyowska opowiastka. Warto obejrzeć dla świetnych efektów, humorystycznych wstawek, aktorów z oryginalnej trylogii, którzy postarzeli się o akuratną ilość lat, no i dlatego, że to kontynuacja kinowego klasyku. Brak nudy. To, co trzeba było powielić z poprzednich części, powielono, nie zapominając o dodaniu nowych elementów. Ok, na tym byłam w kinie, ale i tak chciałam napisać. ;-)

PS. Kliknięcie w plakat filmu zabierze Was na jego stronę na Filmwebie :)